Nadprodukcja danych
Wczoraj okazało się, że mój komputer prawie nie ma już wolnej pamięci. Mam go trochę dłużej niż półtora roku. Wystarczyło tak niewiele czasu, by go zapełnić… Zdążyłam wprawdzie w międzyczasie wiele na nim zrobić (napisać doktorat, zmontować wywiady, zaprojektować trochę zajęć multimedialnych i obrobić niemało fotografii), a jednak… To zaskakujące dla mnie samej. Nie sądziłam, że jestem kolekcjonerem danych, że wyprodukowałam i zebrałam aż tak dużą ilość różnego rodzaju dokumentów, stron, obrazów, filmów czy nagrań dźwiękowych. A jednak.
Stajemy zadziwieni wobec własnej i cudzej nadprodukcji tekstów kultury. Vannevar Bush miał rację, jest to niezmierzona, wciąż rosnąca góra wiedzy. Góra porównywalna z rzeczywistymi wzniesieniami. Właściwie można by mówić o całych górotworach: współczesny świat to po prostu orogeneza antropogeniczna. Wyhodowałam w niej własny szczyt. Mount Anna.
Selekcja będzie największym problemem ludzkości w ciągu najbliższych lat. Już staje się poważnym problemem. Doskonały film 'On the Desk' pokazywał ten problem w erze wprowadzania komputerów - dziś problem polega na tym, że maszyna nie może być już zastąpiona człowiekiem. Zresztą czy rzeczywiście ktoś z nas marzy o tak wielkiej biurokracji? Raczej nie. Komputery są naszym zbawieniem w pewnym sensie. Tylko czy nie staną się jednocześnie piekłem chaosu? Jeśli wdrożymy sensowne procedury wyszukujące i porządkujące dane - pewnie nie.
Na razie muszę trochę oczyścić własne piekiełko danych, by osiągnąć nie tyle elektroniczne zbawienie, co realny spokój dnia powszedniego i porządek myśli…
Wczoraj okazało się, że mój komputer prawie nie ma już wolnej pamięci. Mam go trochę dłużej niż półtora roku. Wystarczyło tak niewiele czasu, by go zapełnić… Zdążyłam wprawdzie w międzyczasie wiele na nim zrobić (napisać doktorat, zmontować wywiady, zaprojektować trochę zajęć multimedialnych i obrobić niemało fotografii), a jednak… To zaskakujące dla mnie samej. Nie sądziłam, że jestem kolekcjonerem danych, że wyprodukowałam i zebrałam aż tak dużą ilość różnego rodzaju dokumentów, stron, obrazów, filmów czy nagrań dźwiękowych. A jednak.
Stajemy zadziwieni wobec własnej i cudzej nadprodukcji tekstów kultury. Vannevar Bush miał rację, jest to niezmierzona, wciąż rosnąca góra wiedzy. Góra porównywalna z rzeczywistymi wzniesieniami. Właściwie można by mówić o całych górotworach: współczesny świat to po prostu orogeneza antropogeniczna. Wyhodowałam w niej własny szczyt. Mount Anna.
Selekcja będzie największym problemem ludzkości w ciągu najbliższych lat. Już staje się poważnym problemem. Doskonały film 'On the Desk' pokazywał ten problem w erze wprowadzania komputerów - dziś problem polega na tym, że maszyna nie może być już zastąpiona człowiekiem. Zresztą czy rzeczywiście ktoś z nas marzy o tak wielkiej biurokracji? Raczej nie. Komputery są naszym zbawieniem w pewnym sensie. Tylko czy nie staną się jednocześnie piekłem chaosu? Jeśli wdrożymy sensowne procedury wyszukujące i porządkujące dane - pewnie nie.
Na razie muszę trochę oczyścić własne piekiełko danych, by osiągnąć nie tyle elektroniczne zbawienie, co realny spokój dnia powszedniego i porządek myśli…
