rethinking media

15 March 2007

Nadprodukcja danych

Wczoraj okazało się, że mój komputer prawie nie ma już wolnej pamięci. Mam go trochę dłużej niż półtora roku. Wystarczyło tak niewiele czasu, by go zapełnić… Zdążyłam wprawdzie w międzyczasie wiele na nim zrobić (napisać doktorat, zmontować wywiady, zaprojektować trochę zajęć multimedialnych i obrobić niemało fotografii), a jednak… To zaskakujące dla mnie samej. Nie sądziłam, że jestem kolekcjonerem danych, że wyprodukowałam i zebrałam aż tak dużą ilość różnego rodzaju dokumentów, stron, obrazów, filmów czy nagrań dźwiękowych. A jednak.

Stajemy zadziwieni wobec własnej i cudzej nadprodukcji tekstów kultury. Vannevar Bush miał rację, jest to niezmierzona, wciąż rosnąca góra wiedzy. Góra porównywalna z rzeczywistymi wzniesieniami. Właściwie można by mówić o całych górotworach: współczesny świat to po prostu orogeneza antropogeniczna. Wyhodowałam w niej własny szczyt. Mount Anna.

Selekcja będzie największym problemem ludzkości w ciągu najbliższych lat. Już staje się poważnym problemem. Doskonały film 'On the Desk' pokazywał ten problem w erze wprowadzania komputerów - dziś problem polega na tym, że maszyna nie może być już zastąpiona człowiekiem. Zresztą czy rzeczywiście ktoś z nas marzy o tak wielkiej biurokracji? Raczej nie. Komputery są naszym zbawieniem w pewnym sensie. Tylko czy nie staną się jednocześnie piekłem chaosu? Jeśli wdrożymy sensowne procedury wyszukujące i porządkujące dane - pewnie nie.

Na razie muszę trochę oczyścić własne piekiełko danych, by osiągnąć nie tyle elektroniczne zbawienie, co realny spokój dnia powszedniego i porządek myśli…

0 Comments:

Post a Comment

<< Home